moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Po wojnie będę szczęśliwy

Będę walczył, dopóki ostatni rosyjski żołnierz nie opuści mojego kraju. Gdy zaczynała się wojna, w mojej kompanii było 65 ludzi. Dzisiaj żyje tylko trzech. Dlatego będę niszczył przeciwnika bez wahania – mówi szer. Dmytro, 27-letni żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, który niedawno ukończył kurs saperski w Polsce.

Śni Ci się wojna?

Szer. Dmytro: Walczę trzeci rok, bo broniłem Donbasu już w 2020 roku. Przeżyłem wiele traumatycznych chwil, także takich, gdy myślałem, że za chwilę zginę. Jednak w snach powraca do mnie tylko jeden moment, jedna scena niezwiązana bezpośrednio z walką. Nie wiem, dlaczego właśnie ta...

Zdradzisz jaka?

To było w ubiegłym roku. Pewnego dnia zajęliśmy pozycje obronne przy jednym z charkowskich cmentarzy. W tym miejscu pracowali także cywile zajmujący się pochówkami. Okazało się, że dwoje z nich dało znać okupantom, gdzie rozlokowała się nasza kompania. W pewnym momencie dosięgnął nas potężny ostrzał. Z nieba leciały pociski artyleryjskie, a na ziemi waliły do nas czołgi i piechota. Musieliśmy się szybko wycofać. Kompania się rozpierzchła. Ja z pięcioma kolegami uciekałem w kierunku zabudowań. Biegliśmy przez 200–300 m, po czym stawaliśmy na chwilę, aby złapać oddech. Jak tylko się zatrzymywaliśmy, znów nas ostrzeliwali. Okazało się, że Rosjanie śledzą nas z drona, którego operator cały czas podaje artylerii nasze pozycje. Pod ciągłym ostrzałem dobiegliśmy do betonowego tartaku. Weszliśmy tam, aby przeczekać atak. Po kilkunastu minutach na zewnątrz usłyszeliśmy kroki ludzi. Byliśmy pewni, że to już koniec, że idą po nas Ruscy.

Chcieliśmy jednak walczyć do końca. Czterech moich kolegów schowało się na końcu pomieszczenia. Ja uklęknąłem przy drzwiach. Byłem pewien, że zginę. Przygotowałem granaty i przeładowałem broń. Byłem gotowy strzelać, gdy ktoś wejdzie. Nagle drzwi zaczęły się otwierać. Miałem palec na spuście i zacząłem go powoli ściągać, aby strzelić. W ostatnim momencie zobaczyłem, że drzwi otwiera… kobieta z dzieckiem na ręku. Oblał mnie pot, opuściłem broń i zabrałem ich do nas. Brakowało ułamka sekundy, abym zabił niewinną matkę z dzieckiem!

Ta kobieta często jest w moich snach i ta trauma, że o mały włos jej nie zabiłem…

Jeszcze wiele razy otarłeś się o śmierć…

26 lutego ubiegłego roku koło miejscowości Szostakowo doszło do pierwszego ważnego starcia. Urządziliśmy na Ruskich zasadzkę. Mieliśmy informację, że przez wieś będzie jechała kolumna okupantów. Czekaliśmy długo, a wróg nie nadchodził. Po kolejnym łączeniu ze sztabem okazało się, że przeciwnik pojechał inną drogą i nasza kompania jest już okrążona.

Nasz świętej pamięci dowódca powiedział wtedy, że mamy się szybko zbierać, bo będziemy się przebijać. Na północ od wioski miały na nas czekać dwa nasze czołgi, żeby dać nam osłonę ogniową. W połowie drogi dowódca zatrzymał kolumnę i powiedział, że z prawej widzi dwa czołgi. Miał jednak jakieś przeczucie i rozkazał, abyśmy na wszelki wypadek w tamtym kierunku skierowali broń. Gdy podjechaliśmy bliżej, zobaczyliśmy litery „Z” na ich pancerzach i piechotę okupantów w pobliżu. Rozpoczęła się walka. Sześć naszych transporterów jadących z przodu zostało trafionych od razu. W przedostatnim, dziewiątym, byłem ja. Cztery pozostałe BTR-y zdążyły odskoczyć i po chwili przypuściły atak na wroga.
Jako operator RPG siedziałem w wozie na samym końcu, tuż przy tylnych drzwiach, razem z pomocnikiem. Dawało nam to możliwość błyskawicznego wyjścia z pojazdu, aby w razie potrzeby szybko użyć granatnika. W pewnym momencie także nasz wóz został trafiony. Transporterem zatrzęsło i pojawiło się dużo dymu. Oszołomiony otworzyłem drzwi. Gdy powietrze wpadło do środka, wybuchł wielki ogień. Wtedy wyskoczyłem na zewnątrz. Miałem poparzoną twarz i byłem ogłuszony. Ocknąłem się w przydrożnym rowie. Jak przez mgłę pamiętam, że była przy mnie sanitariuszka. Położyła rękę na moich oczach, żebym nie patrzył. Byłem jednak uparty, odtrąciłem jej rękę. Uniosłem trochę głowę i zobaczyłem, że mam wnętrzności na wierzchu. Coś mi jednak nie pasowało, bo nie czułem jakiegoś wielkiego bólu. Zacząłem się obmacywać pod kamizelką i po chwili już wiedziałem, że to nie moje wnętrzności, tylko jednego z kolegów.

Po walce ci z nas, którzy przeżyli, pozbierali broń i amunicję. Zabraliśmy rannych i dziesięciu zabitych kolegów. Wsiedliśmy do czterech transporterów, które ocalały z dziesięciu. Ruszyliśmy w drogę, do pozycji zajmowanych przez nasze wojsko. Minęliśmy trzy okupowane miejscowości, ale nie wdawaliśmy się w walkę. Mieliśmy wielu rannych i zbyt mało amunicji. Po siedmiu godzinach przebijania się dotarliśmy do naszych w Charkowie.

Cały czas walczyłeś jako strzelec w obwodzie charkowskim?

Na początku wojny byłem zwykłym strzelcem. Po dwóch miesiącach zostałem operatorem ręcznego granatnika przeciwpancernego. Potem od kwietnia do listopada 2022 roku byłem snajperem, a obecnie po kursie w Polsce jestem saperem.

Jesteś więc uniwersalnym żołnierzem.

Na wojnie każda specjalność jest przydatna. Im żołnierz więcej wie, więcej potrafi, tym ma większe szanse na przeżycie i wykazanie się w walce. Okupanci nie przestrzegają żadnych zasad ani konwencji. M.in. dlatego zginęło tak wielu moich kolegów. W czasie walki mój przyjaciel Ołeh na moich oczach zmienił się w popiół. On miał zaledwie 19 lat! Gdy ma się takie przeżycia, trudno wyzbyć się chęci zemsty. I mam dziś satysfakcję, że pomściłem wielu moich przyjaciół.

Nie ma co ukrywać, na wojnie obowiązuje tylko jedna zasada: albo ty zabijesz ich, albo oni ciebie. W czasie wojny takiej jak w moim kraju, z takim bezwzględnym przeciwnikiem jak Rosjanie, żołnierz musi być jak zwierzę: zawsze czujny, zawsze gotowy do walki. Musi przewidywać ruchy przeciwnika, być dwa kroki przed nim. Nie wolno też go nie doceniać…

Bałeś się w czasie walk?

Były takie momenty, ale to nie był jakiś paraliżujący strach. Na froncie mamy takie powiedzenie: albo żołnierz ma głowę na karku i kontroluje sytuację, albo trafia pod ziemię. Przywykłem już do walki i niebezpieczeństwa i nie czuję strachu. Bardziej niż tego, że zginę, bałem się o swoich najbliższych, którzy od marca do października 2022 roku byli pod ruską okupacją. Do mojego domu do byłej żony przyszli kiedyś Rosjanie. Pytali, gdzie jestem, w którym służę oddziale, gdzie obecnie walczę. Gdy odpowiedziała, że nie wie, jeden z nich odbezpieczył granat i zagroził, że jak im nie powie, to wsadzi granat w sukienkę mojej trzyletniej córeczki Oli.

Mimo to niczego się nie dowiedzieli, bo była żona po prostu nie wiedziała, co się ze mną dzieje. Celowo nie mówiłem jej, gdzie jestem i co robię. Gdy wychodzili z mieszkania, ze złości wystrzelali kilka magazynków, niszcząc w domu całą łazienkę. Wszystko działo się na oczach mojego dziecka. Gdy dowiedziałem się o tym, postanowiłem, że będę niszczył okupanta bez wahania…

Taka wojenna trauma pozwala żyć normalnie?

Odporność psychiczną zawdzięczam mojej obecnej żonie Katerynie. Bardzo dużo rozmawiamy. Ona tłumaczy mi, abym jak najmniej angażował się emocjonalnie w to, co się dzieje. Mówi, abym traktował to jako pracę do wykonania. Pociesza mnie, gdy trzeba, dodaje otuchy, wyciąga mnie z dołka, gdy wpadam w traumę czy apatię. Dzięki niej psychicznie funkcjonuję normalnie. Jestem jej za to bardzo wdzięczny.

Kiedyś wojna się skończy, co będziesz robił?

Nienawidzę wojny. Ale muszę przyznać, że przez ten czas wiele się nauczyłem. Po wojnie chcę wrócić do pracy w policji. Chcę być oficerem pionu kryminalnego w mieście, z którego pochodzę. Chcę mieć dobry kontakt z córką, dbać o nią, aby mogła spokojnie dorastać. Dzięki bliskim jestem pewien, że mogę jeszcze robić w życiu wiele pożytecznych rzeczy i być szczęśliwym. 

Szeregowy Dmytro w 2013 roku rozpoczął naukę w akademii policyjnej. Po jej ukończeniu rozpoczął pracę w organach ścigania w wydziale kryminalnym. W 2020 roku postanowił zmienić mundur i został żołnierzem Sił Zbrojnych Ukrainy. Po trzymiesięcznym szkoleniu został wysłany na front w Donbasie, w okolice miejscowości Popasna. W listopadzie 2021 roku wyjechał na szkolenie do Niemiec, gdzie w międzynarodowym ośrodku uczył się obsługi ręcznych granatników przeciwpancernych.

W nocy z 23 na 24 lutego jego kompania zajmowała pozycję 2 km od granicy z Rosją. Zostali ostrzelani z wyrzutni Grad. Na ich pozycje spadło ponad 40 pocisków rakietowych. Podczas wycofywania się 26 lutego po raz pierwszy wziął udział w walce. Jego kompania zniszczyła dwa rosyjskie czołgi oraz wielu żołnierzy piechoty wroga. W czasie walk straciła jednak sześć transporterów BTR oraz dziesięciu żołnierzy. Przez następne ponad pół roku Dima walczył w obwodzie charkowskim, a następnie ługańskim. W grudniu ukończył podstawowy kurs saperski prowadzony w Polsce.

Rozmawiał: Bogusław Politowski

autor zdjęć: Archiwum prywatne

dodaj komentarz

komentarze


Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
 
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Mjr rez. Arkadiusz Kups: walka to nie sport
Sprawa katyńska à la española
Prezydent Andrzej Duda w Forcie Stewart
Rakiety dla Jastrzębi
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Odstraszanie i obrona
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Sportowcy podsumowali 2023 rok. Teraz czas na igrzyska olimpijskie
V Korpus z nowym dowódcą
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Szpej na miarę potrzeb
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Prawda o zbrodni katyńskiej
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Głos z katyńskich mogił
Wojna w świętym mieście, epilog
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Cena wolności
Byk i lew, czyli hiszpańsko-brytyjska światowa corrida
Zapomniana Legia Cudzoziemska
Psiakrew, harmata!
Ogień w podziemiu
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
NATO na północnym szlaku
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
25 lat w NATO – serwis specjalny
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Jeśli nie Jastrząb, to…
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Kurs z dzwonem
Wojna w świętym mieście, część druga
Animus Fortis, czyli mężny duch
Weterani i bokser „Master”
Ramię w ramię z aliantami
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Stoltenberg: NATO cieszy się społecznym poparciem
Ocalały z transportu do Katynia
Wieczna pamięć ofiarom zbrodni katyńskiej!
Przygotowania czas zacząć
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Jak wyszkolić pilota F-16?
Zmiany w dodatkach stażowych
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Choć odeszli, trwają w naszych myślach
Mundury w linii... produkcyjnej
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Zbrodnia made in ZSRS
Centrum szkolenia dla żołnierzy WOC-u
Wojsko inwestuje w Limanowej
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Optyka dla żołnierzy
Hiszpański palimpsest
Wojna w świętym mieście, część pierwsza
Inwestycje w bezpieczeństwo granicy
Święto wojskowego sportu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO