moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Koalicyjna obrona wschodniej granicy

Wschodniej granicy Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej przed falą nielegalnej migracji strzegą już nie tylko Polacy, lecz także Brytyjczycy i Estończycy. Deklarację złożyli również Czesi, Węgrzy, Słowacy oraz Amerykanie. O wielonarodowej przeciwkryzysowej operacji na polsko-białoruskiej granicy mówi gen. broni Tomasz Piotrowski.

Polska Zbrojna: Na wschodzie Polski trwa kryzys migracyjny inspirowany przez reżim Łukaszenki. Jak dziś ocenia Pan sytuację bezpieczeństwa w tym regionie?

Gen. Tomasz Piotrowski: Dynamika zdarzeń w pasie przygranicznym jest ciągle duża. Wynika to z determinacji strony białoruskiej, by utrzymywać nas w permanentnym niepokoju. Obserwujemy, że Białorusini wprowadzili do patrolowania pogranicza dużo środków powietrznych, m.in. bezzałogowców. Zmieniła się także taktyka ich działania, bo nie gromadzą już kilkusetosobowych grup bezpośrednio przy granicy, ale zachęcają do szturmów mniejsze grupy, liczące np. 30–40 osób. Dzieje się tak z kilku powodów. Przede wszystkim Białorusinom trudno zarządza się licznymi grupami. Poza tym mrozy skutecznie odstraszają migrantów od koczowania przy zaporach granicznych. Zaczynamy też odczuwać efekty kampanii informacyjnej, którą na Bliskim Wschodzie prowadzą nasze służby. Do tych, którzy chcieliby przedostać się do Europy Zachodniej, dociera wyraźny sygnał – nie wystarczy kupić bilet na samolot do Mińska, a później podjechać z przemytnikiem pod polską granicę.

Sytuacja na tyle się zmieniła, że Białorusini są zmuszeni organizować loty powrotne dla imigrantów do krajów ich pochodzenia. Nie jest to jednak odruch humanitarny, ale reakcja wymuszona pod presją środowiska zewnętrznego. Nie oznacza to także końca konfliktu, bo przecież służby białoruskie cały czas trzymają setki cudzoziemców w budynkach niedaleko Kuźnicy i w innych lokalizacjach. Ci ludzie mają być podręcznym orężem do oddziaływania.

Ostatnio Straż Graniczna informowała, że zmieniła się także taktyka działania służb białoruskich względem polskich mundurowych. Nie są już bierni, ale jawnie atakują polskie patrole.

To prawda. Na porządku dziennym jest obrzucanie nas kamieniami, gałęziami i petardami. Białorusini tną ogrodzenie, rzucają na nie kładki. Oślepiają też laserami naszych żołnierzy i funkcjonariuszy podczas szturmu migrantów. Białoruskie służby używają broni pneumatycznej, z której zniszczono m.in. jeden z masztów oświetleniowych.

Odnotowaliśmy też działania typowo demonstracyjne: np. strzelanie z nabojów sygnałowych czy oświetlających, dochodzą do nas odgłosy ścinania drzew czy jazdy samochodem poza zasięgiem wzroku. To wszystko ma utrzymywać nas w napięciu i przeświadczeniu, że za chwilę zacznie się jakaś akcja po drugiej stronie. Taka prowokacyjna aktywność służb białoruskich jest nastawiona na to, abyśmy odpowiedzieli np. oddaniem strzału. Wtedy mogliby powiedzieć, że to Polacy są agresorami. Obserwujemy też obecność przy granicy osób ze struktur kierowniczych białoruskich służb, co świadczy o zaangażowaniu na wszystkich szczeblach kierowania państwem.

Czy w związku ze zmienną taktyką działania migrantów i służb białoruskich zmieniły się zadania naszych żołnierzy?

Nie, w dalszym ciągu, wspierając Straż Graniczną, patrolujemy granicę z lądu i z powietrza, by uniemożliwić nielegalne jej przekraczanie. Nasi żołnierze wykonują umocnienia fortyfikacyjne i naprawiają zaporę inżynieryjną. Mamy też zadania związane z przygotowaniem budowy stałej zapory.

Myślałam, że budową muru na granicy zajmą się cywilne firmy.

Wojsko nie będzie bezpośrednio zaangażowane w budowę zapory, bo tym rzeczywiście zajmą się cywilne firmy budowlane, ale trzeba pamiętać że stawianie nowej konstrukcji wiąże się z demontażem infrastruktury tymczasowej. Nie może dojść do sytuacji, że saperzy w jednym miejscu zdemontują ogrodzenie, a dopiero kilka dni później zaczną się tam prace budowlane. Opracowujemy plan, by te działania były spójne i bezpieczne dla wszystkich, przede wszystkim uwzględniając polską miejscową ludność.

Wschodniej flanki NATO i granicy Unii Europejskiej strzegą już nie tylko Polacy. Zadania od kilku dni wykonują tu także Brytyjczycy i Estończycy. Co zdecydowało o zaangażowaniu sojuszników?

Polska przez długie tygodnie nie prosiła o wsparcie, bo mogło to być błędnie odczytane przez stronę przeciwną, że nie radzimy sobie z kryzysem migracyjnym. A nie ukrywam, że zdyskredytowanie Polski i naszych służb było jednym z celów reżimu Łukaszenki i jego mocodawców.

Inaczej to wygląda w sytuacji, gdy z ofertą pomocy wyszły inne państwa. Nasi sojusznicy chcą uczestniczyć w ochronie Europy i wziąć współodpowiedzialność za bezpieczeństwo w regionie. Chcą też pokazać, że są dobrymi koalicjantami, sojusznikami i sąsiadami. Dlatego tym bardziej doceniamy gest brytyjski, estoński, czeski, węgierski czy słowacki.

O jak licznych pododdziałach brytyjskich i estońskich mówimy i co należy do ich zadań?

Prezydent Andrzej Duda, zwierzchnik sił zbrojnych, wydał postanowienie, w którym zezwolił na użycie na terenie naszego kraju od grudnia 2021 roku do końca kwietnia 2022 roku do 155 żołnierzy z Wielkiej Brytanii i 150-osobowego kontyngentu żołnierzy estońskich sił zbrojnych.

Wojska brytyjskie skierowały do nas komponent inżynieryjny. Ich zadaniem jest naprawianie niszczonej przez migrantów i Białorusinów zapory inżynieryjnej. Zajmą się także bardzo potrzebną naprawą stanu dróg. Nie ukrywam, że w wyniku naszych działań mocno eksploatowana jest infrastruktura drogowa w województwach podlaskim i lubelskim.

Z kolei Estończycy we współpracy z polskimi żołnierzami mają wzmacniać zaporę inżynieryjną, ale wykonują również zadania rozpoznawcze z powietrza. W terenie pracują także ich zespoły fotoreporterskie, czyli pododdziały combat camera.

Wspomniał Pan także o deklaracjach pomocy Czechów i Węgrów. Kiedy można się ich spodziewać?

Te państwa zadeklarowały skierowanie do Polski swoich pododdziałów. W najbliższych dniach przyjadą do nas zespoły rekonesansowe, by poznać nasze oczekiwania, wynikający z tego zakres obowiązków i szczegóły współdziałania. Określone zostaną wówczas potrzeby materiałowe i sprzętowe. Podobne deklaracje złożyli nam Słowacy.

Jakiego rodzaju ewentualnego wsparcia oczekuje Pan od koalicjantów?

Przede wszystkim chodzi nam o wzmocnienie zdolności niekinetycznych. A zatem potrzebujemy wsparcia pododdziałów inżynieryjnych, rozpoznania powietrznego, ale też specjalistów z zakresu komunikacji strategicznej i zespołów reporterskich. Staramy się unikać kierowania zagranicznych pododdziałów do zadań kinetycznych, czyli ochrony linii granicy i patrolowania. Wynika to m.in. z innych w każdym państwie zasad użycia broni i stosowania środków przymusu bezpośredniego.

Jeżeli wszystkie te zapowiedzi się urzeczywistnią, to w walkę z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej będą zaangażowani żołnierze z armii kilku państw. Czy oznacza to, że dowódca operacyjny pokieruje wielonarodową operacją antykryzysową na wschodniej flance Sojuszu?

Tak, oznacza to, że koalicyjną operacją przeciwdziałania sytuacji kryzysowej będzie dowodził polski dowódca operacyjny. Naszą ambicją jest to, by Polska była rozpoznawalna jako sojusznik, który w wypadku rosnącego zagrożenia może absorbować siły przybywające tutaj do prowadzenia działań. Jesteśmy do tego przygotowani, co nie znaczy, że nie będzie to sporym wyzwaniem.

Kto zabezpiecza logistycznie i finansowo stacjonujące w Polsce wojska sojusznicze?

Każda armia sojusznicza częściowo ponosi wydatki związane z utrzymaniem swoich żołnierzy i realizacją zadań na terenie Polski, my zaś zapewniamy materiały i sprzęt potrzebny np. do budowy zapory czy naprawy dróg oraz tę część wsparcia logistycznego, która wykracza poza możliwości danej nacji.


 

Gen. broni Tomasz Piotrowski od 2018 roku jest dowódcą operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Wcześniej służył m.in. w strukturach 12 Dywizji Zmechanizowanej. W latach 2012–2013 był zastępcą dowódcy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. 

Rozmawiała: Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: st. sierż. Patryk Cieliński / Zespół Reporterski Combat Camera DORSZ, DWOT, MON, st. szer. Adrian Jórski

dodaj komentarz

komentarze


Wieczna pamięć ofiarom zbrodni katyńskiej!
 
Centrum szkolenia dla żołnierzy WOC-u
Optyka dla żołnierzy
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
25 lat w NATO – serwis specjalny
Jeśli nie Jastrząb, to…
V Korpus z nowym dowódcą
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Inwestycje w bezpieczeństwo granicy
Wojna w świętym mieście, epilog
Ocalały z transportu do Katynia
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Sportowcy podsumowali 2023 rok. Teraz czas na igrzyska olimpijskie
Cyberprzestrzeń na pierwszej linii
NATO na północnym szlaku
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Prawda o zbrodni katyńskiej
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
Ramię w ramię z aliantami
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
Sprawa katyńska à la española
Święto wojskowego sportu
Przygotowania czas zacząć
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Na straży wschodniej flanki NATO
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Kurs z dzwonem
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
Odstraszanie i obrona
Mjr rez. Arkadiusz Kups: walka to nie sport
Szpej na miarę potrzeb
Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Głos z katyńskich mogił
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Zbrodnia made in ZSRS
Zmiany w dodatkach stażowych
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
WIM: nowoczesna klinika ginekologii otwarta
Rakiety dla Jastrzębi
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Ogień w podziemiu
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Barwy walki
Wojna w świętym mieście, część druga
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
Wojsko inwestuje w Limanowej
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Mundury w linii... produkcyjnej
Szarża „Dragona”
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
Stoltenberg: NATO cieszy się społecznym poparciem
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO